|

Polskie związki Albrechta Hohenzollerna
Biografia ostatniego Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego, pierwszego księcia pruskiego i lennika króla polskiego – Albrechta Hohenzollerna – jest bardzo bogata. Urodzony w roku 1490 w Ansbach, na terenie Frankonii, został wybrany w roku 1511 – a więc mając dopiero 21 lat – na Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego. Do roku 1525 sprawował tę funkcję, przebywając większość czasu w Niemczech. Jego próby uniezależnienia się od Polski, nawet na drodze wojennej, spełzły na niczym. Po dwuletniej, bardzo kosztownej (bo przy udziale wojsk najemnych) wojnie przeciwko Rzeczpospolitej, zakończonej dla Zakonu niekorzystnym rozejmem w roku 1521, zaczął Albrecht szukać gorączkowo innego, korzystnego dla niego rozwiązania. Trzeba przyznać, że podjął wówczas genialną w jego sytuacji decyzję. Gdyż trzeba uzmysłowić sobie jego położenie – jako przywódcy Zakonu Krzyżackiego! Państwo Krzyżackie leżało otoczone olbrzymimi terenami dwóch państw katolickich – Polski od zachodu oraz południa i Litwy ze wschodu. Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego oficjalnie nie popierało Albrechta, ani nie mogło popierać, bo „Prusy” czyli Zakon nie należały do Rzeszy. Jego kraj był rzadko zaludniony (tak jak i dzisiejsze Warmia i Mazury), pełen jezior i lasów – brakowało poddanych, którzy płaciliby podatki czy dostarczali rycerzy. W tym samym czasie Rzeczpospolita Obojga Narodow, czyli Korona – Królewstwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie – przeżywały „Złoty Wiek”.
Było to wówczas największe w Europie pod względem powierzchni państwo (prawie 1 milion km2), dobrze zorganizowane (sejm i sejmiki) i dzięki handlu zbożem – bardzo bogate. Latyfundia magnackie na Ukrainie, ale i folwarki szlacheckie w Małopolsce, Wielkopolsce czy na Mazowszu, produkowały tony zboża, które spławiane Wisłą do Gdańska, a stamtąd sprzedawane do Amsterdamu i dalej do Zachodniej Europy, przynosiły magnatom, szlachcie i królowi polskiemu ogromne bogactwa. Dzięki temu rozwijała się także kultura, nauka i sztuka epoki renesansu. A ta mała pruska enklawa, wciśnięta między to polsko-litewskie mocarstwo, teoretycznie nie miała szans przeżycia. Stało się jednak inaczej i jest to zasługą niezmordowanej aktywności ostatniego Mistrza Krzyżackiego. Jak już wspomnieliśmy, ostatnia militarna próba utrzymania niepodległości nie powiodła się, a i Cesarstwo odmówiło pomocy. Albrecht zainteresował się wówczas głoszoną od roku 1517 nauką Lutra. W latach 1523 i 1524 bywał osobiście w Wittemberdze i radził się u reformatora. Znaleziono nieoczekiwane rozwiązanie: Albrecht i pozostali rycerze Zakonu porzucą katolicyzm, ożenią się i przejdą na luteranizm. W ten sposób Albrecht utrzyma swe państwo jako władca świecki. Oczywiście nie wydarzyło się to wszystko z dnia na dzień. Potrzeba było negocjacji, nie tylko z Lutrem, ale i z polskim królem (Albrecht był siostrzeńcem króla Zygmunta Starego) i innymi polskimi senatorami, z własnymi rycerzami oraz pruskimi miastami. W końcu, 10 kwietnia 1525 roku, złożył Albrecht na Rynku Krakowskim hołd królowi polskiemu (znany z obrazu Jana Matejki) i został jego lennikiem. Równocześnie otrzymał tytuł księcia z rąk polskiego króla i utrzymał władzę na terenie Prus, zwanych odtad „Prusy Książęce”, w odróżnieniu od „Prus Królewskich” należących do Rzeczpospolitej już od roku 1466). Państwo Zakonne podległo sekularyzacji, zakon zniesiono na terenie Prus, gdyż w Rzeszy działał i działa nadal, a luteranizm został religią państwową. Prusy zostały wprawdzie lennem polskim, ale utrzymały wiele wolności i rządziły się w zasadzie same, z językiem niemieckim i kościołem ewangelickim. Albrecht – jako świecki władca, okazał się bardzo dobrym gospodarzem. Popierał rozwój kultury, ale przede wszystkim był zapalonym krzewicielem nauki Lutra. Do jego największych zasług należało założenie w 1544 roku Uniwersytetu w Królewcu. Był to pierwszy nowozałożony protestancki uniwersytet w Europie. Dzięki poparciu Albrechta otworzono także drukarnie w Królewcu, których głównym celem był druk pism reformacyjnych, także w języku polskim. To tu wydrukował Mikołaj Rej swój dramat „Kupiec” o zabarwieniu luterańskim. Bowiem także polska szlachta interesowała się wówczas nowinkami reformacyjnymi. Większość magnatów i część szlachty przeszła w latach 40. i 50. XVI wieku na kalwinizm (w Małopolsce i na Litwie), czy też interesowała się nauką Braci Czeskich i Luteranizmen (w Wielkopolsce), wielu było Antytrynitarzami (znani bardziej jako Arianie czy Bracia Polscy, m.in. z Rakowa). Ale ruch reformatorski w Polsce był tylko zjawiskiem mody, a nie przekonania, jak w Niemczech czy Skandynawii. Dzięki dobrze zorganizowanej akcji kontrreformacyjnej (Hozjusz) większość tych „odszczepieńców” wróciła z końcem lat 60. XVI wieku na łono kościoła katolickiego. W Prusach jednak nauka Lutra pozostała religią państwową, mimo silnej pozycji kościoła katolickiego w bliskiej Warmii. Rola Albrechta Hohenzollerna w propagowaniu nauki Lutra była ogromna. Nie szczędził na to ani wysiłków ani kosztów. Trzeba przyznać, że Albrecht był dobrym politykiem, był dalekowzroczny, ale i ambitny. Jego skrytym celem było nawet objęcie tronu polskiego, a przynajmniej odziedziczenie dla swego rodu tytułu książęcego w Prusach – co mu się zresztą udało. Dlatego utrzymywał też bardzo dobre kontakty z wieloma polskimi senatorami i magnatami, korespondował z nimi i gościł ich w Królewcu. Najsłynniejsi polscy twórcy renesansu bywali na jego dworze: syn Mikołaja Reja był jego dworzaninem, a Jan Kochanowski dwukrotnie przebywał dłuższy czas w Królewcu, w latach 1551-52 oraz 1555-56. Książę Albrecht finansował także podróże Kochanowskiego do Włoch. Powiązania księcia Albrechta z Polską były więc bardzo mocne: nie tylko rodzinne (siostrzeniec króla – jego matką była Zofia, córka polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka) i polityczne (lennik Polski), ale i na polu nauki, kultury i sztuki (mecenas polskich studentów i artystów). I niezależnie od skrytych politycznych czy religijnych celów, trzeba przyznać, że Albrecht pozostał do końca swego życia wiernym i lojalnym lennikiem polskiego króla. Zmarł w 1568 r. na zarazę na zamku Tapiau. Autor Jurek Ziaja |