|
Autor: Jerzy Ziaja
|
|
Poniedziałek, 29 Marzec 2010 13:11 |
Niekiedy w życiu nasze porządnie zaplanowane działania przynoszą nieoczekiwane, a nieraz niechciane rezultaty. Tak bylo i z Nową Hutą. Komuniści pragnęli zbudować „od podstaw” idealistyczne, socjalistyczne miasto. Nie żałowano na to ani funduszów, ani starań. Najlepsi architekci, najnowocześniejsze rozwiązania urbanistyczne, idealizm w tracie realizacji - w zasadzie pomyślano o wszystkim i nic nieoczekiwanego nie mogło się wydarzyć. Materialna strona projektu - samo miasto - to nadzwyczajny sukces, wszystko szło jak po maśle, „według planu”. Tylko główna myśl, strona ideowa - to był niewypał.
|
|
Zmieniony: Piątek, 13 Sierpień 2010 15:01 |
|
Więcej…
|
|
Autor: Wiesław Lewicki
|
|
Piątek, 26 Marzec 2010 15:13 |
Der Kunstpreis Aachen geht in diesem Jahr an den polnischen Künstler Pawel Althamer. Der mit 10 000 Euro dotierte Preis wird im Zweijahresrhythmus an Bildende Künstler verliehen, die der internationalen Kunstszene wesentliche und nachhaltige Impulse vermittelt haben. Mit dem Preis verbunden ist eine Einzelausstellung im Ludwig Forum, die im Dezember 2010 stattfinden wird. Pawel Althamer, geboren 1967 in Warschau, verbindet in seinem Schaffen Aspekte der klassischen Bildhauerei mit installativen und sozialen Elementen. Oftmals bindet er aus dem Alltag vertraute Situationen in neue Kontexte ein, um Bedeutungsverschiebungen zu erzielen. Sein Schaffen kann als eine neue Form von Realismus verstanden werden, die sich im Zuge der politischen Veränderungen zu Beginn der 1990er Jahre in Polen und anderen Ländern des ehemaligen Ostblocks entwickelt hat. Ihrer traditionellen Orientierungsmuster entledigt, befragen Künstler wie Althamer die Welt, in der sie leben, auf deren Werte hin.
|
|
Zmieniony: Poniedziałek, 29 Marzec 2010 13:46 |
|
Więcej…
|
|
Autor: Renata A. Thiele
|
|
Niedziela, 14 Marzec 2010 08:19 |
Podróż do najmniejszego miasta Belgii nie jest daleka. Niedaleko za granicą w Belgii, a dokładniej w Walonii, między Dinant i Spa. Przy pomocy GPS’u, czyli nie błądząc, w niewiele ponad godzinę dociera się z Aachen do Durbuy. Dojeżdżając trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie tylko najmniejsze miasto Belgii – jak mówią – lecz może nawet jej koniec: wąska dolina wytyczona rzeczką Ourthe prowadzi do miasteczka i tam też dolina się kończy. Skalne ściany wyznaczają granice miasta, nieubłagalnie i ostatecznie. Dalej miasto rosnąć nie może. Wspinaczka po stokach zarezerwowana jest dla ptaków i alpinistów. Niepozorna Ourthe ściąga przez całe lato amatorów kajakarstwa i innych sportów wodnych, lecz nie jest to jedyna atrakcja, dla której warto pojechać do Durbuy. Wysokie, strome ściany skalne kuszą wspinaczkami, okoliczne zalesione wzgórza zapraszają do wędrówek.
|
|
Zmieniony: Piątek, 19 Marzec 2010 23:56 |
|
Więcej…
|
|
Autor: Marek Palczyński
|
|
Niedziela, 14 Marzec 2010 08:35 |
|
Zaprosiliśmy przyjaciół z Polski na Sylwestra. Przyjaciel zapytał: „Dlaczego jedziemy sto kilometrów z Düsseldorfu do Akwizgranu, aby tam spędzić Sylwestra? I właściwie dlaczego świętujemy Sylwestra?” Nie odpowiedziałem, gdyż właśnie ktoś zajechał mi drogę na środkowym pasie i zmusił do hamowania. Siedzące na tylnym siedzeniu żona przyjaciela i moja żona zatopione były w rozmowie.
Przyjaciel kontynuował: „Nie idzie tu przecież o jakiegoś konkretnego Sylwestra, lecz o pożegnanie Starego Roku i przywitanie Nowego. Papież Sylwester I., notabene święty, zmarł 31. grudnia, kiedyś tam w IV wieku n.e., i właśnie w tym dniu obchodzimy jego imieniny. To początek roku zmieniał swoje miejsce w kalendarzu.
Karol Wielki w Akwizgranie przyjmował Boże Narodzenie za początek roku, podczas gdy jego angielski kolega czynił to w Wielkanoc. Bałagan był niezły aż do czasu, kiedy brat znanego nam skądinąd Henryka Walezego, król Karol IX, wydał edykt ustalający początek roku na 1. stycznia. O hucznych zabawach nie wspomniał ani słowem, ten zwyczaj powstał dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Hamuj! ” Zdążyłem. Dojechaliśmy.
|
|
Zmieniony: Środa, 14 Kwiecień 2010 06:52 |
|
Fotoreportarz
|
|