|
Autor: Marek Palczyński
|
|
Niedziela, 14 Marzec 2010 08:35 |
|
Zaprosiliśmy przyjaciół z Polski na Sylwestra. Przyjaciel zapytał: „Dlaczego jedziemy sto kilometrów z Düsseldorfu do Akwizgranu, aby tam spędzić Sylwestra? I właściwie dlaczego świętujemy Sylwestra?” Nie odpowiedziałem, gdyż właśnie ktoś zajechał mi drogę na środkowym pasie i zmusił do hamowania. Siedzące na tylnym siedzeniu żona przyjaciela i moja żona zatopione były w rozmowie.
Przyjaciel kontynuował: „Nie idzie tu przecież o jakiegoś konkretnego Sylwestra, lecz o pożegnanie Starego Roku i przywitanie Nowego. Papież Sylwester I., notabene święty, zmarł 31. grudnia, kiedyś tam w IV wieku n.e., i właśnie w tym dniu obchodzimy jego imieniny. To początek roku zmieniał swoje miejsce w kalendarzu.
Karol Wielki w Akwizgranie przyjmował Boże Narodzenie za początek roku, podczas gdy jego angielski kolega czynił to w Wielkanoc. Bałagan był niezły aż do czasu, kiedy brat znanego nam skądinąd Henryka Walezego, król Karol IX, wydał edykt ustalający początek roku na 1. stycznia. O hucznych zabawach nie wspomniał ani słowem, ten zwyczaj powstał dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Hamuj! ” Zdążyłem. Dojechaliśmy.
|
|
Zmieniony: Środa, 14 Kwiecień 2010 06:52 |
|
Fotoreportarz
|
|
Autor: Redakcja
|
|
Czwartek, 11 Marzec 2010 18:12 |
W ostatnim wydaniu magazynu kobiecego „Twój Styl“ wybrano zupełnie niedemokratycznie, za to dość sensownie fikcyjny damski polski rząd. Składa się on z przedstawicielek życia publicznego, telewizji itd. Panie przedstawiają swój program. Niektóre z postulatów są, szczególnie dla Polonii w Niemczech, bardzo interesujące; jest na przykład propozycja sklonowania prof. Bartoszewskiego – aby zabiegał o dobre stosunki polsko-niemieckie, a jednocześnie gasił pożary na linii Polska–Rosja. Inna pani minister marzy o realizacji hasła „Polak, Niemiec dwa bratanki” i proponuje włączyć do politycznych pielgrzymek MONu nasz Akwizgran. To tak, jakby obie – mądre kobiety – wiedziały, co się u nas dzieje. A dzieje się dużo, gdyż wieje nowy, korzystny wiatr: nowy rząd niemiecki otwiera się na dialog polsko-niemiecki, jak nigdy dotąd od czasów Mieszka I. Niemieccy politycy pielgrzymują do Warszawy podając sobie na granicy rękę z polskimi politykami właśnie jadącymi do Berlina. Szef Klubu Polregio, Wiesiek Lewicki obejmuje przewodnictwo Konwentu Organizacji Polskich i od razu włącza się w wir wydarzeń (więcej na ten temat w niniejszym polregio).
Co zaś się dzieje w Akwizgranie? Tutaj kwiecień i maj będą jednoznacznie polskie. W połowie kwietnia zaczynają się imprezy związane z Nagrodą Karola Wielkiego, prezentujące polską kulturę i naukę. Nagrodę tę otrzyma tym razem 13. maja premier Donald Tusk. 1. maja w ratuszu wręczona zostanie główna nagroda Polonii w Niemczech „Polonicus” nikomu innemu jak właśnie prof. Bartoszewskiemu, a 2. maja bawimy się na kolejnym festynie na styku trzech granic „Dreiländereck”. Nieobecność nie będzie usprawiedliwiona, lecz najwyżej współczucia godna.
Klub Polregio jako współorganizator zaprasza czytelników i sympatyków polregio na wszystkie imprezy. Pogoda dopisze na pewno.
Renata A. Thiele |
|
Zmieniony: Wtorek, 16 Marzec 2010 22:19 |
|
Autor: Kryatyna Koziewicz
|
|
Niedziela, 28 Luty 2010 22:18 |
W ostatnim czasie sporo debatuje się o statusie Polaków zamieszkałych w Niemczech. Problem dotyczy również takich osób jak ja, która nie ma żadnych korzeni niemieckich i jest po prostu Polką zamieszkałą w Niemczech. Jakoś nigdy do tej pory nie przyszło mi do głowy, by oczekiwać szczególnego traktowania Polaków spośród wielokulturowej społeczności Niemiec. Moja tożsamość narodowa w niczym mi nie przeszkadza w posługiwaniu się językiem serca czy przyznaniem się do kultury i tradycji polskiej.
A… wszystko zaczęło się od listu berlińskiego adwokata, który w imieniu polskich organizacji w Niemczech złożył na ręce kanclerz Angeli Merkel list z apelem o formalne anulowanie prawnie obowiązującego rozporządzenia niemieckiej Rady Ministrów z 27 lutego 1940 r. na rzecz Obrony III Rzeszy, które nakazywało rozwiązanie wszelkich organizacji polskiej mniejszości narodowej w Rzeszy oraz konfiskatę ich mienia.
|
|
Zmieniony: Wtorek, 16 Marzec 2010 22:20 |
|
Więcej…
|
|
Autor: Kryatyna Koziewicz
|
|
Wtorek, 23 Luty 2010 16:04 |
|
Malinowska nie ma lekko. Powiedziałbym nawet, że ma siedem światów z domkiem letniskowym położonym nad morzem. Z roku na rok przybywa jej grono znajomych, a każdy przejawia ochotę złapania oddechu nad morzem: „A może byśmy tak (...) wpadli na dzień...” - i prawie jak w piosence. Któregoś razu pozbierała tych ‘ochotników’ do kupy i zabrała do osławionej perły Bałtyku, gdzie gwiazdy kina polskiego odciskają łapki i podpisują się w Alei Gwiazd. I ja przyjęłam owo zaproszenie, choć wielbicielką morza, ze względów nawet zdrowotnych, nie jestem. Nie wspominam o monotonii spacerów po plaży tam i z powrotem. Cóż... - de gustibus. Siedząc w sympatycznym towarzystwie na tarasie w wygodnych leżakach, rozmawialiśmy o tym i owym. Wtedy Paweł, szef techniczny jednej z klinik berlińskich, zapytał: Czy możecie poszukać w Polsce szpitala z oddziałem dziecięcym, który specjalizuje się w chorobach dróg oddechowych, który potrzebuje sprzęt medyczny do diagnostyki? Owa aparatura, zaledwie jednoroczna, w związku z reorganizacją kliniki, musiała być usunięta a prócz niej jeszcze meble, kuchnia - jednym słowem cały oddział wartości ok. jednego miliona euro. - Ja znam taki jeden biedny szpital – przypomniała sobie Malinowska i zapewniła, że zaraz po przyjedzie do Berlina zadzwoni do jego dyrektora. - Ja też znam! Ja też mam taki szpital w moi mieście... - przekrzykiwano się wzajemnie. I ja zgłosiłam pomoc w poszukiwaniu odbiorcy.
|
|
Zmieniony: Niedziela, 28 Luty 2010 22:31 |
|
Więcej…
|
|