|
Autor: Artur Kubczak
|
|
Środa, 18 Sierpień 2010 19:18 |
|
Lato, wakacje, każdy z utęsknieniem czeka na ten okres, odlicza dni, ile jeszcze zostało do wypoczynku. W końcu będzie można „zmienić tapety”, zapomnieć na parę dni o codzienności. Tak było w tym roku i u nas, trzy tygodnie luzu, odpoczynku, relaksu, taki był plan. Pierwsze dwa tygodnie nad morzem, piękna pogoda. Słońca było momentami aż za dużo. Na plażę chodziliśmy wtedy wieczorami. Nadszedł ostatni tydzień wypoczynku, parę spraw do załatwienia i spotkania z rodziną, ze znajomymi. W piątek 06.08 pojechaliśmy do Bogatyni. Po drodze popadywał deszcz, czasami trochę intensywniej, czasami tylko kropił, w sumie normalne opady. Do Bogatyni dotarliśmy o 16:00, niebo było zachmurzone, wieczorem zaczął kropić deszcz, nie były to intensywne opady. W nocy padało momentami mocniej, ale nic nie wskazywało na dramat, który rozegrał się w sobotę 07.08. Gdzieś o 10:00 usłyszałem krzyk „zaraz nas zaleje, Miedzianka wylewa“ ,to była Basia, która w drodze na zakupy zobaczyła, że rzeka wystąpiła z brzegów i zalewa ulice. Chwile potem Darek krzyknął, żebyśmy wystawili samochody, woda zalewała już podwórko. Wybiegłem z domu, woda sięgała do kostek, odstawiłem auto, biegiem wracałem do domu, trwało to może 10, może 15 minut, woda na podwórku sięgała mi już do połowy ud. Próbowaliśmy ratować dom, nie było piachu, nie było worków, wylewaliśmy przez okna wodę z parteru, ręcznikami próbowaliśmy ją zatrzymać, uszczelniać drzwi.
|
|
Zmieniony: Niedziela, 29 Sierpień 2010 12:41 |
|
Więcej…
|
|
Autor: Monika Dziuba
|
|
Poniedziałek, 16 Sierpień 2010 09:36 |
|
Zapraszam na spotkania dla małych dzieci, gdzie bawimy sie i spiewamy po polsku, rozmawiamy o polskiej tradycji. Zarowno dzieci, jak i mamy zawieraja nowe przyjaznie!
Zajecia sa (oprocz ferii szkolnych):
w poniedzialki - Aachen Vaalserstr.3 godz. 16.30-18.00 w czwartki - Übach-Palenberg/Boscheln godz. 16.00-17.30.
Zapisy prowadzi Monika Dziuba 0-162-517-30-53 lub
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|
|
Zmieniony: Niedziela, 29 Sierpień 2010 12:40 |
|
Więcej…
|
|
Autor: Agata Lewandowski
|
|
Sobota, 31 Lipiec 2010 09:09 |
|
Bieszczady to najpiekniejszy zakatek województwa Podkarpackiego. Piekne sa o kazdej porze roku. Wiosna zniewala nas soczysta zielen lasów, latem zapieraja dech rozswietlone sloncem poloniny. Jesien to urzekajaca gra kolorów, natomiast zima skrzace i srebrzyste w sloncu stoki. Bieszczady z racji walorów krajobrazowych i przyrodniczych nie maja odpowiednika w innych czesciach Polskich gór. O ich urodzie decyduja w najwiekszym stopniu poloniny, zaczynajace sie juz na wysokosci 1150 m n.p.m., gdzie konczy sie pietro regla dolnego. Z ich szczytów wystaja poszarpane grzebienie skalne tworzac niepowtarzalne widoki.
Najwyzszym szczytem gór jest Tarnica (1346 m n.p.m.). Roztacza sie z niej wspaniala panorama na cale polskie, ukrainskie i slowackie Bieszczady, i dalej na inne pasma (m.in. Vihorlat, Gorgany, Borzawe).
W okresie powojennym zwyklo sie okreslac mianem Bieszczad wszystko to, co lezalo na poludnie i wschód od podsanockiej stacji kolejowej Zagórz. To tutaj konczyly swój bieg pociagi jadace z calego kraju, a wedrówke przez owiane tajemniczoscia i legendami góry rozpoczynali turysci.
|
|
Zmieniony: Poniedziałek, 02 Sierpień 2010 18:37 |
|
Więcej…
|
|
Autor: Urszula Jarosz
|
|
Niedziela, 25 Lipiec 2010 07:50 |
Zycie jest piekne! To wiemy. Wiemy tez, ze niesie ono ze soba, prócz wielu przyjemnosci, sporo trudnych sytuacji i ogrom stresu, z którym nie zawsze umiemy sobie poradzic. Nie umiemy, bo zbyt czesto zapominamy, ze najskuteczniejszym lekiem na cale zlo jestesmy my sami... Kazdego dnia codziennosc, w której przyszlo nam zyc przynosi wiele przyjemnych wydarzen, pieknych doznan i urokliwych emocji. Niestety przynosi tez sporo powaznych problemów, stawiajac nas w niewygodnych lub wrecz traumatycznych sytuacjach. Prócz zysków przynosi czasami utrate pracy, pogorszenie stanu zdrowia, zawody milosne, rozstania, wreszcie smierc bliskich i swiadomosc przemijania. No cóz, istnienie to takze walka z otaczajacym nas swiatem. Walka o przetrwanie, lepszy standard, sukces, srodki do zycia, przezwyciezenie sytuacji konfliktowych. Zmagania z przepracowaniem i bólem, ze zniecheceniem i lekiem. Czasami stawianie czola niespodziewanym urazom w wypadkach lub zagrozeniu zycia. Znamy to wszystko, czesto az za dobrze: musimy poradzic sobie w nowym srodowisku, dla wielu z nas nieobce sa problemy emigracji, niedostateczna znajomosc jezyka, niemoznosc znalezienia pracy zgodnej z wyksztalceniem, problemy finansowe. Co zadziwiajace, choc powszechnie przyjmowane za oczywistosc, nasze reakcje na te wszystkie przeciwnosci losu bywaja diametralnie rózne. Jedni popadaja w chroniczny stres, cierpia na wypalenie zawodowe czy stany depresyjne, a inni na traumatyczne wydarzenia w ich zyciu odpowiadaja nadzwyczajna odpornoscia i wzmozona wola dzialnia. Dlaczego tak sie dzieje? Dlaczego na podobne problemy reagujemy w tak rózny sposób? Odpowiedz na to pytanie nie jest, wbrew pozorom, zbyt skomplikowana. Bo choc czynników wplywajacych na takie a nie inne postawy wobec stajacych przed nami problemów jest wiele, jeden odgrywa szczególna role – jest to zdrowe poczucie wlasnej wartosci.
|
|
Zmieniony: Poniedziałek, 26 Lipiec 2010 13:28 |
|
Więcej…
|
|