Home » Felietony » ...I PRZYCHODZI CZAS, BY ZASIĄŚĆ PRZY WIGILIJNYM STOLE...

najnowsze wydanie!

2010_02

info z miasta

AChen_special

informacje


Kursy NBP z 07-09-2010
walutaskupsprz. 
USD3.02463.0858st
EUR3.89423.9728st
Mario Games

ogłoszenia drobne

Alicja
Poszukiwana pomoc domowa w Aachen-Burtscheid 2 x okolo 4 godz. w miesiacu Alicja BloemerTel.: 44 50 375 Putzhilfe gesucht in Aachen-Burtscheid2 x ca. 4 Std. im MonatAlicja BloemerTel.: 44 50 375Więcej…
Szukasz pomocy domowej?
Sumienna Gosposia przejmie opiekę  nad gospodarstwem , zaopiekuje się chorym, dobrze gotuje, zna podstawy języka niemieckiego. Tylko poważne oferty prosi przesyłać na adres Redakcji...Więcej…

Sonda

Jak oceniasz nasz portalik?
 
 
...I PRZYCHODZI CZAS, BY ZASIĄŚĆ PRZY WIGILIJNYM STOLE... Email

„Z pierwszą na niebie gwiazdą

Bóg w waszym domu zasiędzie.

Sercem Go przyjąć gorącym,

Na ścieżaj otworzyć wrota-

Oto co czynić Wam każe

Miłość, największa cnota...”

Jan Kasprowicz


...I PRZYCHODZI CZAS, BY ZASIĄŚĆ PRZY WIGILIJNYM STOLE...

Na  całym świecie grudzień jest najbardziej świątecznym w  kalendarzu miesiącem, w którym rozpoczyna się nieustające święto zakupów. Pierwszy etap zaczyna się od kupowania prezentów na  Mikołaja, którego postać kojarzona jest z brodatym staruszkiem, z torbą wypełnioną prezentami. Ów staruszek, wedle legendy z XV wieku, przemierza świat w saniach zaprzężonych w renifery, wchodzi do domu przez komin i wypełnia dziecięce skarpety zabawkami i słodyczami.    Po pierwszym etapie przychodzi drugi-to pogoń za prezentami „pod choinkę”. To dalszy ciąg zwyczaju wzajemnego obdarowywania się,to chwila  spełniania najskrytszych marzeń....A marzenia ludzie mają przeróżne...

Na przykład wnuczka Ania pisze w liście do „Gwiazdki”, że chce, by „babcia wyzdrowiała po ciężkiej chorobie raka...”Jakiś chłopak chciałby, aby wszystkie prezenty zostały wysłane do Domu Dziecka...Tylko pozazdrościć rodzicom, że mają dzieci o tak wielkim sercu. To wielki dar od losu! Bo DAJĄC- uszczęśliwiamy  samych siebie, bo właśnie w dzieleniu  się z innymi odnajdujemy radość. To taki rodzaj dziwnej arytmetyki, w której nie ubywa nam z tego, co mamy, mimo że się tym dzielimy. Przy okazji, niejako, wzbogacamy  samych siebie, bo otrzymujemy w zamian coś znacznie droższego, coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze świata, czyli - RADOŚĆ  osoby obdarowanej, jej UŚMIECH i SERCE. 

W wielu domach te oczekiwane cudeńka spoczywają pod choinką. Bywa, że jakieś ciekawskie oczy zajrzą do środka  i CZAR niespodzianki gdzieś pryska, generalnie jednak każdy chce dotrwać „pierwszej gwiazdki”, by tradycji stało się zadość. Nawet dorośli z drżeniem serca oczekują tej magicznej wręcz chwili i  cieszą się, jak dzieci, gdy wreszcie nadejdzie..... 

W okresie przedświątecznym wielką  radością  jest też czas  odświętnego dekorowania całego domu. Czarowne są te wszystkie fantazyjnie migocące światełka, kolorowe ozdoby choinkowe oraz wypiek ciast różnej maści, także  gotowanie wigilijnych potraw. Co jak co, ale nie da się uciec od tego wszystkiego, co stało się już odwiecznym rytuałem i wciąż trwa.  Bo to  magiczny  i pełen wzruszeń czas. W tą niezwykłość, jaką  są Święta Bożego Narodzenia, wpisane są  cudowne aromaty, których pełno snuje się po kątach wypucowanego  mieszkania Któż  oprze się egzotycznym zapachom cynamonu, kardamonu, gorących pierników, gotowanych uszek z grzybkami, smażonego karpia, którego zapach mile  łechce  nasze zmysły...? Na to wszystko nakłada się pachnące igliwie choinki i cieszący oczy widok  palących się świec. Świąteczna krzątanina udziela się wszystkim i szczęśliwy jest ten, kto nie musi myśleć z kim zasiądzie do wigilijnego stołu.

Nietrudno jest więc zgadnąć, z czym kojarzą się Polakowi Święta Bożego Narodzenia. To przede wszystkim-bliskie spotkania przy stole, dzielenie się opłatkiem,” pierwsza gwiazdka”, prezenty pod choinką, kolędnicy, pasterka i.......zapachy, zapachy i jeszcze raz zapachy, które pamięta się przez całe życie i do których się niezmiennie tęskni.

A jak kultywują ten niezwykły CZAS  inne narody?

Cóż, każdy kraj ma swoje, niezmienne, jak my, Polacy, tradycje świąteczne. To, co dla jednego narodu jest prawie święte, dla innego może być niezrozumiałe, ale tak to już jest, że „co kraj, to obyczaj”... Istnieją, na przykład, takie miejsca na świecie, gdzie w święta zamiast choinek stroi się palmy, zamiast barszczyku z uszkami -pije się zimne brandy, a pasterkę zastępuje hucznym pokazem sztucznych ogni. We Włoszech nie ma dzielenia  się opłatkiem, a  zamiast tradycyjnej choinki ustawia się w domach szopki, często ogromnych rozmiarów i dekoruje wnętrza domów i mieszkań gałązkami jemioły. W Argentynie obdarowuje się prezentami w dniu Trzech Króli, w Grecji, natomiast, Boże Narodzenie trwa chyba najdłużej na świecie, bo aż 12 dni.

Jeśli biesiadnicy pochodzą z wyspy i są rybakami -na ich stole musi znaleźć się  chleb z rybą, jeśli mają farmę lam- podawane jest mięso z lamy. W Hiszpanii tradycyjnym daniem jest keks , w którym zapieka się drobne niespodzianki (monety), jedzone są też winogrona. W USA króluje tradycyjny pieczony indyk, a w Indonezji pije się alkohol palmowy. Dania wita święta słodką i kwaśną kapustą , Niemcy  nadziewaną piersią z  gęsi i ciastem bakaliowym stollen, a Francja -indykiem  nadziewanym  kasztanami.. 

A w Polsce?

Najbardziej charakterystyczne danie wigilijne to karp pod różnymi postaciami: smażony, gotowany, w galarecie, zapiekany w śmietanie, w szarym rodzynkowym sosie oraz kluski z makiem, kutia i zupy z grzybów oraz zupy z suszonych owoców z kluskami. Dawniej  na wsi i  w miasteczkach, które zamieszkiwało ubogie mieszczaństwo - podawano  mniej szlachetne ryby słodkowodne, które smażono, ale i gotowano z nich zupy.

Z ryb były też   śledzie i ziemniaki w mundurkach. Poza tym często podawano kluski z makiem, groch z kapustą, kapustę z grzybami, zupę grzybową, różne kasze, między innymi zapomniane dzisiaj jagły. Po podzieleniu się opłatkiem, odkładano do glinianego garnka łyżkę  każdej z  potraw i zanoszono krowom. Po wieczerzy nadchodził czas wróżb. Kto wyciągnął najdłuższe źdźbło siana -znaczyło, że żyć będzie długo. Na Kujawach deserem wigilijnym była „pszeniczka“, odmiana kutii, a w krakowskim- kompot z suszonych owoców. Najważniejsza jednak  była  atmosfera świąteczna, zapach choinki i wzajemna bliskość, a łamanie się opłatkiem miało przypominać wierzącym Ostatnią Wieczerzę, bo to symbol pojednania, miłości i pokoju.

Krystyna Koziewicz



Kochani, ŚWIĘTA zbliżają się milowymi krokami....Już są za progiem.....Więc ….....

„ZATRZYMAJCIE SIĘ NA CHWILĘ W GONITWIE CODZIENNYCH SPRAW.
UCISZCIE WASZE MYŚLI.
JEŚLI UDA WAM SIĘ  WSŁUCHAĆ  W CISZĘ SWEJ DUSZY, TO NA PEWNO USŁYSZYCIE PUKANIE DO DRZWI.
TO BÓG PRZYNOSI  WAM SWEGO SYNA, ABYŚCIE GO PRZYJĘLI.
ZAPALCIE ŚWIECĘ, USIĄDŻCIE PRZY WIGILIJNYM STOLE, PODZIELCIE SIĘ OPŁATKIEM I  ŚWIĘTUJCIE, ŚWIĘTUJCIE, ŚWIĘTUJCIE...”

(M.Stolarska)

 
Kongres Polonii Niemieckiej KONSULAT GENERALNY RP w KOLONII Wspólnota Polska Aachen Kulturbetrieb Instytut Polski Aachen Karlspreis Polen Travel Ignis Teraz Polska DI Dan