|
Jola Wolters. Von jeder Sängerin erwartet man eine Geschichte, dass sie schon im zarten Alter mit dem Gesang angefangen hat und ihre Zukunft schon früh vorbestimmt war. Wie war es bei dir? Hast du die Zeit gehabt, mit anderen Kindern zu spielen?
Ach, ich hatte eine ganz normale Kindheit, kletterte mit Jungs in Zielona Góra (Grünberg) auf die Bäume, mit einem Stein wurde mir ein Zahn ausgeschlagen – beim Spielen mit Streichhölzern verbrannte ich mir oft die Haare ... Aber meistens war ich in meiner Bühnenwelt. Solange ich zurückdenken kann, wollte ich singen. Alle anderen Mädchen spielten Hausfrau, Mutter oder Verkäuferin. Ich sah mich immer auf der Bühne in einem langen Kleid stehen und singen. Also stand ich vor dem Spiegel mit einem Bleistift in der Hand und sang. Dabei hatten wir zu Hause kein Radio, keinen Plattenspieler und keinen Fernseher. Die einzige Musik gab es, wenn meine Mama Lieder sang.
Ich habe mich riesig gefreut, als die Eltern meiner Freundin einmal einen Plattenspieler gekauft hatten. Das war eines der größten Ereignisse in meinem Leben. Seit dem holte ich Ania immer zur Schule ab. Ich war immer extra früher bei ihr, denn ich wusste, dass ihre Mutter schon morgens den Plattenspieler eingeschaltet hat. Sie hatten nur zwei Platten, „Tercet egzotyczny“ und ... ja, eine von Udo Jürgens. Es war einfach wundervoll, sie hören zu können. Erzähl uns etwas von deinen künstlerischen Anfängen und wie sich deine Karriere dann entwickelt hat.
Ich tanzte bei verschiedenen Ballett- und Volkstanz-Gruppen, aber nach ein paar Monaten begeisterte mich wieder etwas Neues. Also fang ich an, Gitarre zu spielen – und auch das nicht lange. Dagegen trat ich auf Schulveranstaltungen nie brav in weiße Bluse gekleidet auf. Im Schulchor wollte ich auch nie singen. Ich bekam dafür sogar eine schlechte Note im Musikunterricht. Fast niemand wusste, dass ich überhaupt singen kann, bis auf einige meiner Klassenkameradinnen. Für sie spielte ich immer eine Show, zum Beispiel in der Umkleidekabine vor dem Sportunterricht. Die Mädchen klatschten kräftig und mir kam es vor, als ob ich auf einer richtigen Bühne stehen würde. |
|
Więcej…
|
|
|
„Das Mädchen, das Feuer geschluckt hat“ („Dziewczynka, która polknela ogien“) ist der Titel eines Gedichtes, das die polnische Lyrikerin Ewa Parma im Jahre 2006 verfasst hat. Von einer Kindheit an rußigen Fensterbänken in Kattowitz ist dort die Rede, vom Himmel, der in ewigen Rauch eingehüllt ist, und von der Sehnsucht nach Farbe, Licht und Wärme. Der Impuls für dieses Gedicht war das farbgewaltige Gemälde eines Mädchens, das eben dort zu Hause war, jenes Mädchen, das Feuer geschluckt hat und viele Jahre später die Sonne in ihre Bilder gießt: die Malerin Mauga Houba-Hausherr.
|
|
Więcej…
|
|
Jurek Uske – artysta fotograf.
Od 20 lat żyje i pracuje w Düsseldorfie, jest prezesem stowarzyszenia Cultura e.V... urodzony wodniak od dziecka zaprzyjaźniony z pejzażem lasów i jezior. Uczył się i studiował muzykę na WSP wBydgoszczy. Muzyk, malarz i pasjonat fotografii. Ze swoim aparatem towarzyszy wielu imprezom polonijnym. Często znika w jakieś polskiej puszczy, a wynikiem są nowe fotografie natury podziwiane na licznych wystawach. |
|
Więcej…
|
|
„Jestem kobietą, dlatego w wierszach odzwierciedlam kobiece rozterki.” Tak prosto opisuje siebie Joanna Duda-Murowska, urodzona w Tarnowskich Górach, od 1992 roku zamieszkała w Oberhausen artystka słowa. W jej wierszach, publikowanych już wielokrotnie na łamach „Angory”, a także w wydanej w Niemczech „Antologii Języka Polskiego” kobiety odnajdują siebie, mężczyźni znajdują nowe dla nich prawdy, które warto znać. Stąd na spotkaniach z poezją organizowanych przez Joannę płeć silna pojawia się coraz liczniej. I nie przypadkiem Joanna należy do grona członków-założycieli Polsko-Niemieckiego Stowarzyszenia Twórców i Miłośników Sztuki „KONTAKT” T.z. w Dortmundzie. Najmłodszymi twórcami zainspirowanymi przez poetkę byli uczniowie języka polskiego na zajęciach prowadzonych przez Joannę w niemieckiej szkole. Także na falach polskojęzycznych programów radiowych w Niemczech autorka malowała już pejzaże duszy jej tylko znaną techniką. Kim jest poetka? Czym jej poezja? Odpowiedź można znaleźć na stronach tego tomiku wierszy. „To moje wiersze najpełniej mówią o mnie” – wyjaśnia Joanna.
|
|
Więcej…
|
|
Co znaczy być ambasadorem polskiej kultury?
To pytanie zadaje sobie z pewnością wielu z nas, ludzi mieszkajacych poza granicami Polski. Nie każdy jednak potrafi sobie trafnie i jednoznacznie na to odpowiedzieć. Wiele jednak osób zna tę odpowiedź i poprzez swoje codzienne działanie i pracę są autentycznymi ambasadorami polskiej kultury. Oni nie są pracownikami żadnego konsulatu, ambasady czy ministerstwa i nie są mianowani przez żadnego ministra. Na to stanowisko mianowała ich potrzeba serca, serca Polaka, który mieszkając za granicą, nigdy nie zerwał więzów z ojczyzną, ale czuł się zobowiązany, aby Polskę pokazywać we właściwym świetle, pozwalającym na likwidowanie uprzedzeń i mylnych ocen tych, którzy Polski i Polaków nie znają.Takim człowiekiem jest bez wątpienia Czesław Golebiewski, polski emigrant z Pomorza, oceanograf z duszą artysty, który osiedlił się w Oberhausen. Człowiek, który wraz ze swoją małżonką Marią i pomocą swoich dzieci stworzył polską restaurację, której nadal imię “Restauracja Gdanska”. Myliłby się ten, kto pomyślałby, że można tam pójść tylko po to, aby zapoznać się ze znakomitościami polskiej kuchni. “Gdanska” to także, a może przede wszystkim ośrodek kultury, w którym spotykają Polacy i Niemcy. |
|
Więcej…
|
Eine poetische Begegnung des deutschen und polnischen Chansons - Margaux und die Banditen
Die aus Polen stammende Sängerin und Schauspielerin Margaux Kier stehen exzellente Jazz-Musiker zur Seite. Mit überraschenden Improvisationen und eindringlichen Partituren erschaffen sie eine phantasievolle Klangwelt, in die Margaux mit ihrer wandlungsfähigen Stimme hinein tritt: mal als Dame, mal als Vamp, mal als braves Mädchen erzählt sie Geschichten von diesseits und jenseits der Grenze. Neben Liedern von Agnieszka Osiecka und Seweryn Krajewski finden sich eigene - voll Energie, Lebenslust, Melancholie und Traurigkeit, lassen sie keinen unberührt, gleich welche Sprache sie spricht.
Interview mit Margaux
Wer ist diese charmante Sängerin und wie ist es dazu gekommen, dass sie so fantastisch singt? Margaux, erzähl uns mal bitte Deine Geschichte.
Oh, lieben Dank für das Kompliment! Ich muss zugeben, dass ich schon wahrhaftig im Sandkasten mit dem Griff des Springseils den Einsatz als Sängerin auf der Bühne geübt habe. Das war in Bydgoszcz, im Hinterhof meines Geburtshauses ganz nah am Flussufer der Brahe / Brda. Dabei stellte ich mir vor beim berühmten Festival in Sopot dabei zu sein. Das war wahrscheinlich der Traum von vielen kleinen Mädchen, die das legendäre Lied „Anna Maria“ auswendig trällerten.
|
|
Więcej…
|
|
|
|
|
|
|
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL |